Święty Jan Maria Vianney – Proboszcz z Ars i Bicz na Diabła
-
Wspomnienie: 4 sierpnia
-
Patron: Proboszczów, duszpasterzy, kapłanów, spowiedników oraz osób borykających się z trudnościami w nauce.
- Atrybuty: Fioletowa stula (symbol posługi w konfesjonale), serce, serce z płomieniem, serce z koroną cierniową, wizerunek Chrystusa Ukrzyżowanego, brewiarz.
- Kanonizacja: 31 maja 1925 roku w Rzymie – dokonał jej papież Pius XI, który cztery lata później ogłosił go patronem proboszczów na całym świecie.
Święty Jan Vianney: Od chłopca z wiejskiej zagrody do niezwykłego pasterza dusz
Trudne początki i wielkie pragnienie kapłaństwa
Jan Maria Vianney urodził się w 1786 roku we francuskiej miejscowości Dardilly niedaleko Lyonu. Dziecięce lata Jana przypadły na mroczny okres Rewolucji Francuskiej, kiedy kościoły zamykano, a wierni musieli uczestniczyć we Mszy Świętej odprawianej w ukryciu przez ukrywających się kapłanów. Te dramatyczne wydarzenia zaszczepiły w małym chłopcu pragnienie, by iść drogą powołania.
Droga ta okazała się jednak wyjątkowo wyboista. Młody Jan miał ogromne trudności z przyswajaniem wiedzy, a w szczególności z językiem łacińskim, który był wówczas niezbędny do ukończenia seminarium duchownego. Profesorowie wielokrotnie wątpili w jego możliwości akademickie. To nie wybitna erudycja, lecz niezwykły upór, pobożność i wsparcie ze strony księdza Charles'a Balleya doprowadziły do tego, że w 1815 roku otrzymał święcenia kapłańskie. Kościół zyskał pasterza, którego mądrość nie wynikała z opasłych tomów teologicznych, lecz z głębokiej relacji z Bogiem.
Piekło na ziemi i duchowa rewolucja w Ars
W 1818 roku Jan został wysłany do maleńkiej wioski Ars, liczącej niespełna trzystu mieszkańców. Miejsce to miało być bezimienną placówką duszpasterską – miejscem duchowo opuszczonym, gdzie ludzie woleli spędzać niedzielny czas w karczmach niż na nabożeństwach. Pytając o drogę do wsi małego pasterza, Jan Vianney wypowiedział słynne słowa: „Pokażesz mi drogę do Ars, a ja pokażę ci drogę do nieba”.
Swoją pracę zaczął od siebie: pościł, sypiał po dwie godziny na dobę i modlił się całe noce za swoich parafian. Jego kazania, choć proste, poruszały najtwardsze serca, a bezkompromisowe i pełne miłości podejście z czasem zaczęło przynosić owoce. Mieszkańcy powoli porzucali dawne nawyki i wracali do Kościoła. Wieść o świętości proboszcza rozeszła się błyskawicznie, a z zapyziałej wioski Ars stało się duchowym centrum Francji. Co ciekawe, ten niezwykły dar przeobrażania dusz sprawił, że do dziś duszpasterze chętnie zanoszą modlitwę do świętego Jana Marii Vianneya z prośbą o światło w prowadzeniu swoich parafian.
Nocne walki z demonem i tysiące ludzi w konfesjonale
Popularność pasterza ściągnęła na niego nie tylko życzliwość ludzi, ale i bezpośrednie uderzenie sił ciemności. Przez ponad trzydzieści lat Jan Vianney doświadczał fizycznych napaści i dręczenia ze strony złego ducha, którego pieszczotliwie i z pobłażaniem nazywał „Grappin” (Haczyk). Demon hałasował w jego ubogiej izbie, podpalał łóżko i wył w nocy, próbując go zastraszyć. Święty mawiał jednak z uśmiechem, że intensywność ataku szatana w nocy zawsze zwiastowała, że następnego dnia do spowiedzi przyjdzie jakiś wielki grzesznik.
Ostatnie lata życia kapłana spływały pod znakiem tytanicznej pracy. Spędzał w konfesjonale od 12 do 16 godzin dziennie, jednając ludzi z Bogiem. Rocznie do Ars przybywało nawet sto tysięcy pielgrzymów! Przez jego dłonie przeszły tysiące złamanych ludzkich żyć. Patron proboszczów Jan Vianney zmarł całkowicie wycieńczony pracą 4 sierpnia 1859 roku, mając 73 lata.

