Święta Rita z Cascii – Cudowna Orędowniczka w Każdym Cierpieniu
-
Wspomnienie: 22 maja
-
Patron: spraw trudnych, po ludzku niemożliwych i beznadziejnych, kobiet we wszystkich stanach (panien, mężatek, wdów, matek, zakonnic), osób chorych, poniżanych, skrzywdzonych oraz rodzin przeżywających głębokie kryzysy.
- Atrybuty: róża (symbol miłości i cierpienia), cierń na czole (stygmat męki Pańskiej), krucyfiks, dwoje dzieci, figa, pszczoły wokół kołyski.
- Kanonizacja: 24 maja 1900 roku, Rzym – ogłoszona przez papieża Leona XIII
Życiorys świętej Rity: Od bolesnych doświadczeń rodzinnych do chwały ołtarzy
Ludzkie życie bywa pełne momentów, w których czujemy całkowitą bezradność, a wszelka nadzieja na ratunek zdaje się wygasać. Właśnie w takich chwilach miliony ludzi na całym świecie zwracają swoje serca ku niebu, a ich najskuteczniejszą orędowniczką staje się Święta Rita z Cascii. Ta niezwykła kobieta, żyjąca na przełomie XIV i XV wieku we włoskiej Umbrii, nie bez powodu zyskała miano „świętej od rzeczy niemożliwych”. Cały życiorys świętej Rity to poruszające świadectwo zmagania się z ogromnymi przeciwnościami losu, które potrafiłyby złamać niejednego człowieka, jednak w jej przypadku stały się one fundamentem niezłomnej wiary, heroicznego przebaczenia i głębokiej miłości.
Margarita Lotti – gdyż tak naprawdę brzmiało jej pełne imię – przyszła na świat około 1381 roku w małej górskiej osadzie Roccaporena niedaleko Cascii. Od najmłodszych lat jej serce rwało się do Boga i cichego życia klasztornego, jednak wola rodziców była inna. Zgodnie z ówczesną tradycją, jako posłuszna córka, musiała wyjść za mąż. Jej wybrankiem został Paolo Mancini – człowiek o porywczym, gwałtownym charakterze, zaangażowany w polityczne spory, który budził strach w całej okolicy. Małżeństwo to stało się dla młodej dziewczyny prawdziwą drogą krzyżową. Przez osiemnaście długich lat Rita znosiła wybuchy gniewu męża, upokorzenia oraz codzienne cierpienie z anielską cierpliwością i bezgraniczną łagodnością. Jej żarliwa modlitwa i chrześcijańska postawa ostatecznie dokonały pierwszego wielkiego przełomu – porywczy Paolo przeszedł głęboką przemianę wewnętrzną, przeprosił żonę za wszystkie krzywdy i pojednał się z Bogiem.
Niestety, przeszłość męża szybko o sobie przypomniała. W wyniku krwawych, średniowiecznych waśni rodowych Paolo został brutalnie zamordowany z zasadzki. Dla Rity był to potężny cios, ale prawdziwy dramat rodzinny miał dopiero nadejść. Jej dwaj dorastający synowie, Jakub i Jan, podpuszczani przez męskich krewnych, zapragnęli dokonać krwawej wendytty i pomścić śmierć ojca. Zrozpaczona matka wiedziała, że jeśli jej ukochane dzieci przeleją krew, ich dusze zostaną na zawsze potępione. Wtedy Rita zdobyła się na modlitwę, która z ludzkiego punktu widzenia wydaje się wręcz niewyobrażalna – prosiła Boga, aby raczej odebrał jej synów z tego świata, niż pozwolił im stać się mordercami. Niedługo potem w okolicy wybuchła śmiertelna zaraza, a obaj chłopcy ciężko zachorowali. Przed odejściem, dzięki miłości i opiece matki, zdołali wybaczyć zabójcom swojego ojca i zmarli w stanie łaski uświęconej.
Rita została na świecie zupełnie sama, ale jej złamane serce wciąż pragnęło służyć Bogu. Postanowiła zrealizować swoje dawne marzenie i wstąpić do klasztoru sióstr augustianek w Cascii. Zakonnice jednak trzykrotnie odrzuciły jej prośbę, obawiając się, że przyjęcie wdowy po zamordowanym człowieku sprowadzi na wspólnotę krwawy gniew zwaśnionych klanów. Dopiero gdy Rita w cudowny sposób doprowadziła do publicznego pojednania obu skłóconych rodów, bramy klasztoru stanęły przed nią otworem. Legenda głosi, że do wnętrza zamkniętej na klucz klauzury przenieśli ją nocą jej święci patroni: Jan Chrzciciel, Augustyn i Mikołaj z Tolentino.
Jako siostra zakonna, Rita oddawała się surowym pokutom i nieustannej kontemplacji męki Pańskiej. W 1442 roku, podczas żarliwej modlitwy przed wizerunkiem ukrzyżowanego Jezusa, prosiła, by mogła choć w części współodczuwać Jego ból. Wtedy to z korony cierniowej Chrystusa oderwał się jeden kolec i z ogromną siłą ranił jej głowę. Powstały w ten sposób głęboki, bolesny i niegojący się stygmat na czole towarzyszył jej przez kolejne piętnaście lat, aż do końca ziemskich dni. Rana ta z czasem zaczęła wydzielać nieprzyjemny zapach, co zmusiło Ritę do niemal całkowitej izolacji od współsióstr, lecz ona znosiła to samotne odrzucenie w głębokiej pokorze, ofiarowując swoje cierpienie za zbawienie grzeszników.
Pod koniec życia, skrajnie wycieńczona, schorowana i przykuta do łóżka Rita, doświadczyła kolejnego niezwykłego znaku miłości Boga. Był środek mroźnej, surowej zimy, a całą okolicę pokrywał gruby śnieg. Gdy odwiedziła ją jedna z krewnych, umierająca zakonnica poprosiła ją o przyniesienie jednej czerwonej róży z jej dawnego, przydomowego ogrodu w Roccaporenie. Choć prośba wydawała się niedorzeczna, kobieta poszła na wskazane miejsce i ku swojemu bezbrzeżnemu zdumieniu odkryła na zmarzniętym krzewie pięknie rozkwitnięty, świeży i pachnący kwiat. Ten spektakularny cud z różą stał się dla wszystkich wiecznym symbolem tego, że dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych, a miłość potrafi rozkwitnąć nawet w najtrudniejszych, lodowatych warunkach ludzkiego bytowania.
Święta zmarła 22 maja 1457 roku w opinii niezwykłej świętości. W chwili jej śmierci dzwony w całej Cascii same z siebie zaczęły uroczyście bić, przykry zapach ze stygmatu natychmiast zamienił się w cudowną, słodką woń świeżych kwiatów, a nad jej celą pojawił się tajemniczy rój białych pszczół. Jej ciało nigdy nie uległo naturalnemu rozkładowi i do dziś spoczywa nienaruszone w szklanym sarkofagu w bazylice w Cascii, przyciągając każdego roku miliony pielgrzymów z całego globu. Dziś ta niezwykła postać to niezrównana orędowniczka w kryzysach małżeńskich, ciężkich chorobach, dramatach rodzinnych i sytuacjach całkowicie bez wyjścia. Jako oficjalna patronka spraw trudnych i beznadziejnych, uczy współczesnego człowieka, że z każdej, nawet najciemniejszej doliny, istnieje bezpieczne wyjście, jeśli tylko bezgranicznie i z ufnością zawierzymy swoje życie Bożej Opatrzności.

