baner z cytatem o modlitwie
Pobierz w PDF

Święty Andrzej Kim Tae-gŏn: Pierwszy Koreański Kapłan i Męczennik

Święty Andrzej Kim Tae-gŏn trzymający w dłoniach krzyż oraz palmę męczeństwa.
  • Wspomnienie: 20 września

  • Patron: Duchowieństwa w Korei, narodu koreańskiego oraz powołań kapłańskich w Azji.

  • Atrybuty: Tradycyjny koreański strój szlachecki (hanbok), kapelusz z końskiego włosia (gat), czerwona stuła (symbol kapłaństwa i przelanej krwi), palma męczeństwa, krzyż.

  • Kanonizacja: 6 maja 1984 roku w Seulu przez papieża Jana Pawła II.

Droga na ołtarze: Od przemycanych pism do krwawej ofiary w Seulu

Zaskakujące początki i tajemnica wiary przekazywanej w ukryciu

Aby w pełni zrozumieć, kim był święty Andrzej Kim Tae-gŏn, musimy zagłębić się w mroczne, obwarowane surowymi dekretami realia Korei przełomu XVIII i XIX wieku. Królestwo Joseon było państwem całkowicie odizolowanym od obcych wpływów. Tradycja konfucjańska, kładąca absolutny nacisk na kult przodków, stanowiła jedyny akceptowalny kręgosłup społeczny. Każda inna myśl filozoficzna czy religijna – zwłaszcza z Zachodu – traktowana była jako zdrada stanu karaną śmiercią.

To właśnie w takich okolicznościach, w 1821 roku w miejscowości Solmoe, w szlacheckiej rodzinie yangban, na świat przyszedł Andrzej. Zgłębiając życiorys świętego Andrzeja Kim Tae-gŏna, odkrywamy fenomenalne dziedzictwo jego rodu. Jego pradziadek, błogosławiony Pius Kim Jin-hu, zmarł w więzieniu za wiarę, a ojciec, święty Ignacy Kim Je-jun, poniósł śmierć męczeńską. Mimo świadomości nieustannego zagrożenia dekapitacją, chłopak wzrastał w głębokiej, nieugiętej miłości do Chrystusa, ugruntowanej przez ukrywających się katolików.

Mordercza podróż i katorżnicza droga do upragnionego kapłaństwa

Gdy do Korei udało się wreszcie potajemnie dotrzeć francuskiemu misjonarzowi, ojcu Pierre'owi Maubantowi, dostrzegł on w piętnastoletnim Andrzeju niezwykły potencjał intelektualny i duchowy. Władze kościelne podjęły desperacką decyzję o wysłaniu chłopca – wraz z dwoma innymi młodzieńcami – na studia teologiczne do Makau, oddalonego o niemal dwa tysiące kilometrów. Młodzi klerycy musieli przedzierać się pieszo przez zamarznięte pasma górskie Mandżurii i Chin, unikając straży granicznych, głodu oraz wyczerpania.

Studia pod okiem francuskich księży z Towarzystwa Misji Zagranicznych w Paryżu były niezwykle wymagające, lecz Andrzej chłonął wiedzę, doskonale opanowując łacinę, język francuski oraz chiński. Po przyjęciu święceń kapłańskich w 1845 roku w Szanghaju, młody ksiądz powrócił w sekrecie do ojczyzny na pokładzie niepozornej, drewnianej łodzi rybackiej. Jako pierwszy rdzenny kapłan koreański natychmiast rozpoczął tytaniczną pracę ewangelizacyjną. Nauczał w ukryciu, w leśnych chatach i podziemnych kryjówkach, nocą udzielając sakramentów przerażonemu, lecz spragnionemu Boga ludowi.

Zdrada, aresztowanie i okrutne męczeństwo świętego Andrzeja Kim Tae-gŏna

Działalność duszpasterska nie trwała długo. Ze względu na znajomość szlaków morskich, biskup powierzył Andrzejowi misję organizowania bezpiecznych dróg przemytu dla kolejnych misjonarzy z Chin. W czerwcu 1846 roku, w wyniku zdrady i dekonspiracji tajnego szlaku kurierskiego, młody kapłan wpadł w ręce królewskiej straży. Wielomiesięczne śledztwo i okrutne tortury miały złamać jego ducha i zmusić do wyrzeczenia się wiary oraz wydania swoich braci.

Jednak męczeństwo świętego Andrzeja Kim Tae-gŏna udowodniło potęgę ludzkiego ducha. Nawet w więzieniu zaimponował swoim oprawcom ogromną erudycją – na prośbę urzędników przetłumaczył mapę świata i stworzył krótki traktat o geografii, co wywołało konsternację wśród lokalnych dostojników, niemogących pojąć, jak ktoś tak wykształcony może wierzyć w „zachodnie zabobony”. 16 września 1846 roku, na piaszczystym brzegu rzeki Han w Saenamteo, został skazany na śmierć. Jego ostatnie słowa wypowiedziane do tłumu brzmiały: „Dla Niego żyłem i dla Niego teraz umieram. Moje życie wieczne dopiero się zaczyna”. Dekapitacja zakończyła jego ziemską misję, lecz stała się fundamentem, na którym oparł się cały późniejszy Kościół azjatycki.

Duchowe dziedzictwo i pozostali bohaterowie wiary

Nie można pisać o historii Kościoła w Azji, nie wspominając, kim byli pierwsi męczennicy koreańscy. Oprócz Andrzeja wspominamy tego dnia również wybitnego lidera świeckich, Pawła Chŏng Ha-sanga. Był to charyzmatyczny katechista, który w obronie wiary niejednokrotnie podróżował pod przykrywką do Pekinu, błagając tamtejszego biskupa i papieża o przysłanie duszpasterzy do osieroconego Kościoła w Korei. Paweł, podobnie jak Andrzej i wielu ich towarzyszy, oddał życie pod mieczem kata. Ponad sto tysięcy katolików w Korei poniosło śmierć męczeńską w ciągu stulecia, a wola przetrwania, jaką zaszczepili w nich ci niezłomni bohaterowie, budzi podziw do dziś.

Czy wiesz, że...

koreański Kościół katolicki jest jedynym na świecie, który przez kilkadziesiąt pierwszych lat swojego istnienia rozwijał się całkowicie bez udziału duchowieństwa? Koreańscy uczeni (tzw. szkoła Silhak), szukając nowoczesnej wiedzy, natrafili na przywiezione z Chin księgi o tematyce chrześcijańskiej napisane przez jezuitę Matteo Ricciego. Zafascynowani głębią teologii katolickiej, sami zaczęli ją studiować, modlić się i udzielać sobie nawzajem chrztu. Gdy pierwszy chiński ksiądz dotarł do Korei w 1794 roku ze zdumieniem odkrył, że funkcjonuje tam już dynamiczna, czterotysięczna wspólnota wiernych.

🙏

Działamy dzięki Tobie

To miejsce istnieje tylko dzięki ludziom dobrej woli, takim jak Ty. Dołącz do grona Darczyńców.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *