Święta Elżbieta z Schönau – Średniowieczna Mistyczka i Orędowniczka w Trudnych Chwilach
-
Wspomnienie: 18 czerwca
-
Patronka: Osób cierpiących na depresję, stany lękowe oraz wiernych wzywających obrony przed silnymi pokusami i zniechęceniem duchowym.
- Atrybuty: habit benedyktyński, księga, krzyż, pastorał (symbolizujący funkcję przełożonej klasztoru).
- Kanonizacja: W 1584 roku papież Grzegorz XIII oficjalnie wpisał ją do Martyrologium Rzymskiego, co stanowiło formalne zatwierdzenie jej wielowiekowego kultu na równi z kanonizacją.
Życiorys świętej Elżbiety: Od pobożnej dziewczynki do wielkiej mistyczki benedyktyńskiej
Święta Elżbieta z Schönau przyszła na świat około 1129 roku, najprawdopodobniej w okolicach dzisiejszego miasta Bonn, w zamożnej i bardzo pobożnej szlacheckiej rodzinie. Zgodnie z powszechnym w tamtej epoce obyczajem, już jako dwunastoletnia dziewczynka została oddana przez rodziców na naukę i duchowe wychowanie do klasztoru. Jej nowym domem na całe życie stało się podwójne opactwo (męskie i żeńskie) w Schönau nad Renem, leżące na terenie ówczesnej Hesji. To właśnie tam młodziutka dziewczyna uczyła się czytać, pisać, śpiewać chorały i zgłębiać prawdy wiary. Życie zakonne tak bardzo wypełniło jej serce, że w wieku osiemnastu lat, w 1147 roku, zdecydowała się na stałe przywdziać welon i złożyć wieczyste śluby zakonne. Dzięki ogromnemu zaangażowaniu, wewnętrznej mądrości i żarliwej modlitwie, jej klasztorna droga szybko pędziła naprzód. Po dziesięciu latach sumiennej służby powierzono jej niezwykle odpowiedzialną funkcję mistrzyni nowicjatu, a niedługo później została wybrana na przełożoną całej żeńskiej gałęzi opactwa.
Jej klasztorna codzienność nie była jednak usłana różami, a ciało często odmawiało posłuszeństwa. Oprócz wielkich zaszczytów i odpowiedzialności za inne siostry, przyszła mistyczka benedyktyńska przez kilkanaście lat zmagała się z niewyobrażalnie trudnymi problemami zdrowotnymi. Towarzyszył jej przewlekły, często paraliżujący ból fizyczny, który nierzadko całkowicie uniemożliwiał poruszanie się o własnych siłach. Co więcej, wielka ascetka cierpiała również z powodu stanów lękowych, duchowych ciemności i głębokich spadków nastroju, które we współczesnej medycynie nazwalibyśmy ciężką depresją (dlatego też to właśnie do niej modlą się dziś osoby dotknięte tą chorobą). Mimo tak wielkiego brzemienia, z heroiczną wręcz cierpliwością ofiarowała cały swój ból Bogu. Wtedy też, gdy choroba bezlitośnie przykuwała ją do łóżka, Bóg wynagradzał jej cierpienia. Od 1152 roku, zwłaszcza podczas liturgii i śpiewania psalmów, w jej życiu zaczęły pojawiać się niezwykłe wizje i objawienia. W stanach głębokiej, mistycznej ekstazy wielokrotnie rozmawiała z samym Jezusem Chrystusem, Matką Bożą oraz wieloma aniołami i świętymi.
Te ponadnaturalne przeżycia miały gigantyczny wpływ na całą duchowość wczesnego średniowiecza. Zaniepokojona słabą kondycją moralną ówczesnego Kościoła, Elżbieta nie zatrzymywała swoich objawień tylko dla siebie. Naglona przez Ducha Świętego, dyktowała poruszające listy, które wysyłano do wpływowych biskupów i przełożonych zakonnych, odważnie nawołując ich do odnowy duszpasterskiej, poprawy obyczajów i twardego zwalczania herezji. Utrzymywała także bliski kontakt listowny z inną wielką postacią tamtych czasów – św. Hildegardą z Bingen, która w matczynym tonie doradzała jej ostrożność w stosowaniu zbyt drastycznych postów. Wszystkie przemyślenia, listy i boskie pouczenia sumiennie gromadził i spisywał jej rodzony brat, Ekbert, który pełnił funkcję opata w męskiej części tego samego klasztoru. Po latach wyczerpującej walki z chorobami, Elżbieta odeszła do wieczności 18 czerwca 1164 roku, mając zaledwie 35 lat. Choć jej życie było krótkie, pamięć o niej na trwałe zapisała się w historii Kościoła. Charakterystyczne atrybuty świętej, takie jak otwarta księga jej objawień czy biskupi pastorał oznaczający władzę przełożonej, do dziś przypominają nam na obrazach o jej sile ducha, która potrafiła przezwyciężyć największe ograniczenia słabego ciała.

