Święty Jan Bosko
-
Wspomnienie: 31 stycznia
-
Patron: młodzieży, uczniów, studentów, czeladników, redaktorów, wydawców
-
Atrybuty: Strój kapłana, biret, często przedstawiany w otoczeniu dzieci lub klęczący przed Maryją Wspomożycielką Wiernych.
-
Beatyfikacja: 1 kwietnia 1934 r. (papież Pius XI)
Życie oddane wychowaniu – historia niezwykłego kapłana
Historia, którą pisze św Jan Bosko, zaczyna się w ubogiej wiosce Becchi, gdzie jako mały chłopiec doświadczył biedy, ale i wielkiej wiary. To właśnie tam, w wieku zaledwie dziewięciu lat, miało miejsce pierwsze z wielu wizjonerskich doświadczeń, znanych dzisiaj jako sny Jana Bosko. W widzeniu tym dzikie zwierzęta zamieniły się w łagodne baranki, co Maryja wyjaśniła mu jako zapowiedź jego przyszłej misji: przemiany serc zaniedbanej młodzieży nie kijem, lecz łagodnością i miłością.
Gdy Jan został kapłanem i trafił do uprzemysłowionego Turynu, jego serce pękło na widok tysięcy bezdomnych chłopców, wykorzystywanych w fabrykach i zapełniających więzienia. Wiedział, że musi działać. Zaczął gromadzić ich w miejscach, które nazwał oratoriami. To tam narodził się słynny system prewencyjny. W przeciwieństwie do ówczesnych surowych metod, Bosko oparł wychowanie na trzech filarach: rozumie, religii i miłości (amorevolezza). Uważał, że wychowawca musi być dla podopiecznego przyjacielem, a nie strażnikiem.
Jego dzieło rozrastało się błyskawicznie. Aby zapewnić ciągłość swojej misji, założył Zgromadzenie Salezjańskie. Salezjanie do dziś kontynuują jego dziedzictwo na całym świecie, prowadząc szkoły, domy poprawcze i świetlice. Jan Bosko był niestrudzony – pisał książki, szukał pracy dla swoich podopiecznych i uczył ich zawodu, by mogli uczciwie zarabiać na chleb.
Jako patron młodzieży, Jan Bosko uczy nas, że świętość nie polega na czynieniu rzeczy nadzwyczajnych, ale na radosnym wykonywaniu codziennych obowiązków. Jego życie to dowód na to, jak jeden człowiek, zaufawszy całkowicie Opatrzności, może zmienić losy milionów młodych ludzi, dając im dom, wykształcenie i nadzieję na przyszłość. Zmarł wycieńczony pracą, ale szczęśliwy, otoczony tymi, których kochał najbardziej – swoimi wychowankami.

