baner z cytatem o modlitwie
Pobierz w PDF

Święty Gabriel od Matki Bożej Bolesnej

Święty Gabriel od Matki Bożej Bolesnej w czarnym habicie z emblematem pasjonistów, trzymający krzyż i lilię.
  • Wspomnienie: 27 luty

  • Patron: Młodzieży katolickiej, studentów, kleryków, nowicjuszy oraz regionu Abruzji.

  • Atrybuty: Czarny habit pasjonistów, krzyż, lilia (symbol czystości), wizerunek Matki Bożej Bolesnej, czaszka.

  • Kanonizacja: 13 maja 1920 roku przez papieża Benedykta XV.

 

Od duszy towarzystwa do zakonnika – niezwykła przemiana Franciszka

Historia, którą napisało życie Franciszka Possentiego, to gotowy scenariusz na wciągający film. Zanim świat poznał go jako niezwykłego zakonnika, był zwykłym, cieszącym się życiem nastolatkiem. Urodził się w 1838 roku w Asyżu, w zamożnej i bardzo szanowanej rodzinie gubernatora Państwa Kościelnego. Jako jedenasty z trzynastu braci i sióstr, dorastał w atmosferze dobrobytu, choć jego wczesne dzieciństwo naznaczone było tragiczną śmiercią matki.

Młody Franciszek w niczym nie przypominał stereotypowego, zamyślonego kandydata na ołtarze. W rodzinnym Spoleto, dokąd przeprowadzili się z ojcem, znany był raczej jako bywalec salonów, miłośnik eleganckich ubrań, zapalony myśliwy i doskonały tancerz. Rówieśnicy nazywali go pieszczotliwie „il damerino”, co w wolnym tłumaczeniu oznacza elegancika lub wręcz duszę towarzystwa. Uwielbiał teatr, polowania, a także spotkania towarzyskie, na których zawsze błyszczał dowcipem i urokiem osobistym.

Wszystko zmieniło się w 1856 roku. Podczas wielkiej procesji ulicami Spoleto, niesiono cudowny obraz, na którym widniała Matka Boża Bolesna. Gdy Franciszek wpatrywał się w wizerunek, poczuł w sercu coś niezwykłego. Jak sam później relacjonował, usłyszał wyraźny, wewnętrzny głos Maryi, która powiedziała mu: „Franciszku, świat nie jest dla ciebie. Twoim powołaniem jest życie zakonne”. To mistyczne doświadczenie było tak silne, że młody chłopak z dnia na dzień podjął ostateczną decyzję. Ku wielkiemu zaskoczeniu rodziny, przyjaciół i całego miasta, dziewiętnastoletni gwiazdor salonów porzucił swoje bogate, wygodne życie i zapukał do furty surowego klasztoru.

Wybrał zgromadzenie, które słynęło z niezwykle rygorystycznych zasad i ascezy – to właśnie pasjoniści stali się jego nową rodziną. Przyjął tam imię, pod którym zna go dzisiaj cały Kościół: Gabriel. Życie w zakonie było dla niego drastyczną zmianą. Zamiast jedwabnych koszul nosił szorstki habit, zamiast wystawnych kolacji pościł, a noce spędzał na wielogodzinnych czuwaniach modlitewnych. Jednak to, co najbardziej zadziwiało jego współbraci, to nieustanny uśmiech, który nie schodził z jego twarzy. Gabriel odnalazł prawdziwą wolność, oddając się całkowicie rozważaniu męki Chrystusa i współcierpieniu z Maryją.

Niestety, jego droga do kapłaństwa została brutalnie przerwana. Gabriel zapadł na śmiertelną wówczas chorobę – gruźlicę. Znosił cierpienie z heroiczną cierpliwością i niezachwianą radością, traktując je jako szansę na jeszcze większe zjednoczenie z cierpiącym Jezusem. Zmarł w klasztorze w Isola del Gran Sasso 27 lutego 1862 roku, mając zaledwie 24 lata. Nie zdążył przyjąć święceń kapłańskich, nie dokonał w życiu wielkich misyjnych dzieł, nie napisał opasłych traktatów teologicznych. Mimo to jego grób szybko stał się miejscem spektakularnych cudów i nawróceń.

Dzisiaj ten młody Włoch jest czczony jako idealny patron młodzieży, ponieważ doskonale rozumie jej pasje, rozterki i burzliwe poszukiwania sensu życia. Jako patron studentów, inspiruje do tego, by w nauce i rozwoju osobistym nie zapominać o najważniejszym celu, jakim jest miłość do drugiego człowieka i Boga. Jego sanktuarium u stóp masywu Gran Sasso co roku przyciąga setki tysięcy młodych ludzi, którzy na sto dni przed maturą przyjeżdżają tam, by prosić o jego wstawiennictwo.

Czy wiesz, że...

W 1860 roku, gdy oddziały najemników Garibaldiego napadały na włoskie miasta, grupa bandytów wkroczyła do Isola del Gran Sasso, plądrując domy i terroryzując mieszkańców. Młody brat Gabriel, nie łamiąc zakonnych ślubów pokoju, wyszedł im naprzeciw. Aby pokazać im, z kim mają do czynienia, użył swoich dawnych umiejętności strzeleckich. Chwycił jeden z pistoletów wyrwanych żołnierzowi i precyzyjnym strzałem z dużej odległości trafił jaszczurkę przebiegającą po drugiej stronie ulicy. Zszokowani celnością i zimną krwią zakonnika w czarnym habicie, bandyci opuścili miasteczko bez jednego wystrzału i oddali zrabowane łupy.

🙏

Działamy dzięki Tobie

To miejsce istnieje tylko dzięki ludziom dobrej woli, takim jak Ty. Dołącz do grona Darczyńców.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *