Święty Antoni Maria Gianelli – Biskup i Ojciec Ubogich
-
Wspomnienie: 7 czerwca
-
Patron: miast Bobbio i Val di Vara, chorych, ubogich oraz sióstr z założonego przez niego Zgromadzenia Córek Maryi z Orto (tzw. gianellinek).
- Atrybuty: strój biskupi, pastorał, krzyż pektoralny, księga (symbol nieustannego głoszenia Słowa Bożego i misji nauczycielskiej).
- Kanonizacja: 21 października 1951 roku, Rzym – uroczystego wyniesienia na ołtarze dokonał papież Pius XII.
Życiorys świętego Antoniego: Od prostego wiejskiego chłopca do wielkiego biskupa
Święty Antoni Maria Gianelli urodził się 12 kwietnia 1789 roku w malutkiej, malowniczej włoskiej wiosce Cereta w regionie Ligurii. Przyszedł on na świat w niezwykle skromnej, rolniczej rodzinie, w której ciężka codzienna praca na roli stanowiła jedyne źródło utrzymania. Mimo ubóstwa, młody chłopak od najmłodszych lat wyróżniał się nieprzeciętną bystrością umysłu oraz wyjątkową, szczerą pobożnością. Jego talent mógłby zostać zaprzepaszczony, gdyby nie dobroć zamożnej sąsiadki i właścicielki ziemskiej, która dostrzegła w nim ogromny potencjał i postanowiła sfinansować jego edukację. Dzięki temu wsparciu, chłopak w 1807 roku przekroczył progi seminarium duchownego w Genui. Bardzo szybko udowodnił, że inwestycja w jego naukę była słuszna – zachwycał profesorów swoją wiedzą i gorliwością. W 1812 roku przyjął święcenia kapłańskie z rąk kardynała Spiny, co na zawsze odmieniło jego los.
Już w pierwszych latach kapłaństwa przyszły święty dał się poznać jako fenomenalny mówca i niezwykle empatyczny spowiednik. Jego płomienne kazania przyciągały tłumy z całej okolicy, ponieważ potrafił przekazywać skomplikowane prawdy teologiczne prostym, trafiającym bezpośrednio do serc językiem. Samo głoszenie Słowa było jednak dla niego niewystarczające. Widząc wokół siebie narastającą biedę, opuszczone sieroty i ludzi pozostawionych bez jakiejkolwiek opieki medycznej, postanowił przekuć swoją wiarę w konkretny czyn. W 1829 roku założył Zgromadzenie Córek Maryi (dziś znane szerzej jako Siostry Matki Bożej z Orto lub po prostu gianellinki). Siostry pod jego przewodnictwem zajęły się edukacją ubogich dziewcząt oraz troskliwą pielęgnacją chorych. Z czasem Antoni stał się w regionie powszechnie znany jako prawdziwy i oddany duszpasterz ubogich, który był gotów oddać potrzebującym ostatnią koszulę i resztki swoich skromnych oszczędności.
W 1838 roku jego życie po raz kolejny uległo wielkiej zmianie, gdy ówczesny papież Grzegorz XVI dostrzegł jego ogromne zasługi organizacyjne i mianował go pasterzem jednej ze starszych włoskich diecezji. Jako nowy biskup z Bobbio, Gianelli stanął przed ogromnym wyzwaniem. Zastał swoją diecezję w głębokim kryzysie – zarówno duchowym, jak i materialnym. Zamiast jednak wygodnie rezydować w biskupim pałacu, wyruszył w drogę. Z pasterską laską w dłoni osobiście wizytował każdą, nawet najtrudniej dostępną górską parafię. Przez kolejne lata z zapałem odnawiał niszczejące kościoły, mądrze wspierał lokalne duchowieństwo, a także powoływał do życia nowe sierocińce i szpitale. Był niezwykle wymagający wobec siebie i innych, ale wszystkie jego stanowcze działania podyktowane były głęboką miłością do powierzonych mu ludzi. Ta mordercza, nieustanna praca oraz całkowity brak odpoczynku doprowadziły ostatecznie do wycieńczenia jego organizmu i przedwczesnej śmierci 7 czerwca 1846 roku. Patrząc na klasyczne atrybuty świętego – biskupi pastorał, krzyż oraz księgę – możemy w nich dzisiaj odczytać całą historię jego życia: niezłomnego przewodnika, człowieka żyjącego z ofiary dla innych oraz niestrudzonego głosiciela prawdy.
Młody Norbert uwielbiał luksus, piękne stroje, polowania i wystawne uczty. Szybko trafił na dwór arcybiskupa Kolonii, a później stał się ulubieńcem samego cesarza Henryka V. Żył jak typowy, bogaty świecki pan, spędzając czas na rozrywkach i politycznych intrygach. Wszystko to trwało do pewnego dramatycznego dnia w 1115 roku. Podczas konnej przejażdżki w pobliżu miejscowości Wreden, Norberta zaskoczyła gwałtowna burza. Nagle tuż obok niego uderzył piorun. Ziemia się zatrzęsła, a przerażony koń zrzucił jeźdźca na ziemię. Leżąc w błocie, oszołomiony Norbert usłyszał w duszy wyraźny głos: „Odstąp od złego, a czyń dobro. Szukaj pokoju i dąż do niego”. To wydarzenie przeszło do historii jako wielkie nawrócenie Norberta. Odzyskawszy przytomność, wstał jako zupełnie inny człowiek.
Zszokowany i odmieniony, wkrótce przyjął święcenia kapłańskie. Ku zdumieniu dawnych przyjaciół, rozdał cały swój potężny majątek ubogim, a sam ubrał się w szorstki, pokutny włosiennik. Zrezygnował z zaszczytów na cesarskim dworze i wyruszył w świat jako wędrowny kaznodzieja. Podróżował boso, żywiąc się tym, co wyprosił, i głosząc ewangelię prostym, zrozumiałym językiem. Jego przemówienia były tak porywające, że wkrótce zaczęły gromadzić się wokół niego tłumy naśladowców.
Widząc potrzebę stworzenia zorganizowanej wspólnoty, w 1120 roku w ustronnej, zalesionej dolinie Prémontré we Francji, Norbert dał początek nowemu zgromadzeniu. Tak narodził się Święty Norbert – założyciel zakonu norbertanów. Zgromadzenie to opierało się na surowej regule św. Augustyna, łącząc życie w klasztornym zamknięciu z aktywną pracą duszpasterską wśród zwykłych ludzi. Mnisi, zwani od miejsca powstania premonstratensami, nosili białe habity na znak anielskiej czystości i szybko zyskali ogromną popularność w całej Europie.
Niestety, spokój nie był mu pisany. W 1126 roku, wbrew swojej woli, Norbert został wybrany arcybiskupem Magdeburga. Wjechał do miasta boso, w zniszczonym ubraniu wędrowca, do tego stopnia niepozornie, że odźwierny nie chciał go wpuścić do pałacu biskupiego! Jako arcybiskup zajął się twardą reformą miejscowego duchowieństwa, które żyło niemoralnie i gromadziło nielegalne majątki. Jego surowe rządy przysporzyły mu wielu wrogów. Przeżył nawet kilka zamachów na swoje życie, w tym atak wynajętego mordercy podczas spowiedzi. Mimo to, nie ugiął się i do końca swoich dni walczył o czystość Kościoła. Odszedł z tego świata 6 czerwca 1134 roku, wycieńczony trudem i surowymi postami, pozostawiając po sobie prężnie działający zakon, który istnieje do dziś. Patrząc na figury i obrazy, w oczy od razu rzucają się atrybuty świętego – szczególnie monstrancja, która przypomina o jego wielkiej i żarliwej miłości do Eucharystii.

