Święty Maksymilian Maria Kolbe: Rycerz Niepokalanej
-
Wspomnienie: 14 sierpnia
-
Patron: Krwiodawców, więźniów, dziennikarzy, ruchów pro-life, rodzin, osób cierpiących na uzależnienia oraz Diecezji Elbląskiej i Koszalińsko-Kołobrzeskiej.
- Atrybuty: Czarny habit franciszkański, pasiak obozowy z czerwonym trójkątem więźnia politycznego i numerem 16670, dwie korony trzymane w dłoniach lub unoszące się nad nim, Cudowny Medalik, egzemplarz czasopisma „Rycerz Niepokalanej” lub radioodbiornik.
- Kanonizacja: 10 października 1982 roku przez papieża Jana Pawła II.
Życiorys świętego Maksymiliana Kolbego: Dwie korony i wielka wizja ewangelizacji
Kiedy analizujemy życiorys świętego Maksymiliana Kolbego, szybko dostrzegamy, że jego heroiczny czyn w obozie zagłady nie był dziełem przypadku czy nagłego impulsu. Stanowił on naturalny owoc całego życia podporządkowanego jednej, bezkompromisowej zasadzie: całkowitemu oddaniu się na służbę Bogu i bliźnim. Prześledzenie losów tego niezwykłego franciszkanina ukazuje postać nie tylko głęboko mistyczną, ale również wybitnie inteligentną, pragmatyczną i wyprzedzającą epokę pod względem technologicznym i organizacyjnym.
Od wizji z dzieciństwa do intelektualnego giganta
Urodził się 8 stycznia 1894 roku w Zduńskiej Woli jako Rajmund Kolbe. Wychowywał się w skromnej, głęboko religijnej i patriotycznej rodzinie robotniczej. Przełomowym momentem jego dzieciństwa było mistyczne wydarzenie w kościele w Pabianicach. Młodemu Rajmundowi ukazała się Matka Boża, trzymająca w rękach dwie korony: białą, oznaczającą zachowanie czystości, oraz czerwoną, zwiastującą męczeńską śmierć. Pytany, którą wybiera, chłopiec odpowiedział, że chce obie. Ta deklaracja nakreśliła cały duchowy profil jego przyszłej drogi.
W 1907 roku wstąpił do seminarium Zakonu Braci Mniejszych Konwentualnych (franciszkanów) we Lwowie, gdzie podczas obłóczyn przyjął zakonne imię Maksymilian. Przełożeni szybko dostrzegli jego wybitne zdolności matematyczno-fizyczne oraz niezwykłą dojrzałość duchową. Został wysłany na studia wyższe do Rzymu. Na prestiżowych uczelniach Gregorianum oraz Seraphicum zdobył dwa doktoraty – z filozofii i teologii. Interesował się także astrologią, fizyką i konstrukcją nowoczesnych pojazdów.
Nowoczesne media w służbie Ewangelii
Pobyt w Wiecznym Mieście przypadł na czas burzliwych przemian społecznych i nasilających się wystąpień antykościelnych. Odpowiedzią duchownego było założenie w 1917 roku międzynarodowego ruchu duszpasterskiego. Łącząc pasję apostolską z innowacyjnym podejściem do komunikacji, Rycerstwo Niepokalanej i Niepokalanów stały się wkrótce potężnymi filarami nowoczesnej ewangelizacji.
Po powrocie do odrodzonej Polski w 1919 roku, mimo ciężkiej choroby płuc (gruźlicy), ojciec Kolbe zaczął wydawać miesięcznik „Rycerz Niepokalanej”. W 1927 roku pod Warszawą założył od podstaw niezwykły klasztor-wydawnictwo – Niepokalanów. W ciągu kilkunastu lat niepozorne pole zmieniło się w gigantyczny, samowystarczalny kompleks, posiadający własną drukarnię, elektrownię, straż pożarną, a nawet koncesję na radiostację. Nakład wydawanych pism sięgał setek tysięcy egzemplarzy, stanowiąc ewenement na skalę światową.
Gnanym pragnieniem docierania do kolejnych serc, zakonnik w 1930 roku udał się na misje do Azji. W Nagasaki założył japoński odpowiednik polskiego grodu – Mugenzai no Sono (Ogród Niepokalanej). Działał bezkompromisowo, wykorzystując najnowsze osiagnięcia techniki do szerzenia wartości chrześcijańskich.
Piekło Auschwitz i triumf czystej miłości
Wybuch II wojny światowej brutalnie przerwał rozwój tych dzieł. Niepokalanów stał się schronieniem dla tysięcy uchodźców, w tym wielu obywateli pochodzenia żydowskiego. 17 lutego 1941 roku ojciec Maksymilian został aresztowany przez gestapo i osadzony w warszawskim więzieniu Pawiak, a w maju tego samego roku wywieziony do niemieckiego obozu koncentracyjnego KL Auschwitz, gdzie nadano mu numer 16670.
W obozowym piekielnym świecie, gdzie panował prymat siły i przetrwania, zakonnik potajemnie spowiadał, podtrzymywał współwięźniów na duchu i dzielił się swoją głodową racją chleba. Najważniejszy sprawdzian nadszedł pod koniec lipca 1941 roku. Po ucieczce jednego z więźniów z bloku 14, kierownictwo obozu zastosowało okrutną odpowiedzialność zbiorową, skazując dziesięciu losowo wybranych mężczyzn na straszliwą śmierć w bunkrze głodowym.
Gdy jeden ze skazanych, Franciszek Gajowniczek, zaczął rozpaczać nad losem swojej żony i dzieci, ojciec Maksymilian wyszedł z szeregu. Mimo panującego rygoru podszedł do szefa obozu Karla Fritzscha i spokojnie oświadczył, że chce umrzeć za tego człowieka, dodając: „Jestem polskim księdzem katolickim”. Niemiecki oprawca, zaskoczony tą niezwykłą postawą, wyraził zgodę.
„Miłość nie zginie, śmierć jej nie unicestwi. Większej miłości nie ma nad tę, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich.” – te słowa Ewangelii stały się fundamentem postawy polskiego męczennika.
W dusznej celi śmierci numer 18 w podziemiach Bloku 11 doszło do niezwykłego wydarzenia. Zamiast rozpaczy, przekleństw i wycia z bólu, z bunkra dobiegały ciche śpiewy hymnów i modlitwy przewodzone przez polskiego zakonnika. Po dwóch tygodniach bez jedzenia i wody ojciec Kolbe nadal żył. 14 sierpnia 1941 roku hitlerowcy dobili go śmiertelnym zastrzykiem z kwasu karbolowego. Tego dnia nastąpiła męczeńska śmierć Maksymiliana Kolbego, stanowiąca moralne zwycięstwo nad nienawiścią i totalitarnym systemem.

