Święty Dominik Savio – Mały Gigant Ducha i Wzór dla Młodych
-
Wspomnienie: 6 maja
-
Patron: młodzieży, ministrantów, chórów dziecięcych, kobiet w stanie błogosławionym oraz małżeństw starających się o potomstwo.
- Atrybuty: lilia (symbolizująca czystość serca), krzyż, książka (symbol pilnej nauki i pobożności), różaniec, medalik maryjny.
- Kanonizacja: 12 czerwca 1954 rok, Rzym – ogłoszona przez papieża Piusa XII. Dominik został jednym z najmłodszych świętych wyznawców w historii Kościoła (niebędących męczennikami).
Życiorys świętego Dominika Savio: Od wiejskiego chłopca do duchowego giganta
Prawdziwa wielkość rzadko potrzebuje wielu lat, aby w pełni rozkwitnąć. Dowodzi tego życiorys świętego Dominika, który pomimo swojego krótkiego życia, pozostawił po sobie ślad inspirujący kolejne pokolenia. Dominik przyszedł na świat 2 kwietnia 1842 roku w małej włoskiej wiosce Riva niedaleko Chieri, w ubogiej, ale niezwykle pobożnej rodzinie. Jego ojciec pracował jako kowal, a matka była krawcową. Od najmłodszych lat chłopiec wyróżniał się wyjątkową wrażliwością i dojrzałością duchową. Mając zaledwie siedem lat, przystąpił do Pierwszej Komunii Świętej – co w tamtych czasach było ewenementem, gdyż sakrament ten przyjmowano znacznie później. Wtedy też zapisał w swoim zeszycie cztery proste, ale potężne postanowienia, z których najsłynniejsze brzmiało: "Raczej umrzeć niż zgrzeszyć".
Przełomowym momentem w jego życiu było spotkanie ze słynnym wychowawcą, księdzem Janem Bosko. Jesienią 1854 roku dwunastoletni Dominik trafił do oratorium na Valdocco w Turynie. Ksiądz Bosko szybko dostrzegł w nim niezwykły potencjał – zapytał chłopca, czy z materiału, jakim jest, uda się uszyć dobre ubranie dla Pana Boga. Dominik z radością odparł, że on jest materiałem, a ksiądz Bosko krawcem. Tak rozpoczęła się piękna relacja ucznia i mistrza. Święty Dominik Savio bardzo pragnął zostać świętym i początkowo myślał, że wymaga to surowych pokut i umartwień. Jego mądry wychowawca szybko wyprowadził go z błędu, tłumacząc, że prawdziwa świętość polega na radosnym wypełnianiu codziennych obowiązków, pilnej nauce i pomaganiu innym.
Dominik wziął sobie te słowa głęboko do serca. Zawsze uśmiechnięty, stał się duszą towarzystwa w oratorium. Godził zwaśnionych kolegów, pomagał słabszym w nauce i założył Towarzystwo Niepokalanej – grupę chłopców, którzy wspierali się w dobrym postępowaniu i opiekowali się nowymi wychowankami. Taka postawa sprawiła, że do dziś jest on wzywany jako niezawodny patron młodzieży. W jego życiu codzienność przenikała się z cudami – posiadał dar kontemplacji, a ksiądz Bosko wielokrotnie odnajdywał go w kaplicy oderwanego od rzeczywistości, zatopionego w modlitwie.
Niestety, historia małego świętego ma również swój bolesny, ziemski finał. Kruche zdrowie chłopca zaczęło gwałtownie słabnąć z powodu rozwijającej się choroby płuc. Lekarze, próbując ratować nastolatka, stosowali bolesne i wycieńczające puszczanie krwi, co tylko pogorszyło jego stan. Ksiądz Bosko z ciężkim sercem odesłał go do rodzinnego domu w Mondonio, mając nadzieję, że wiejskie powietrze przywróci mu siły. Tak się jednak nie stało. Dominik odszedł z tego świata 9 marca 1857 roku, nie dożywając nawet swoich piętnastych urodzin. Umierał ze spokojem, a jego ostatnie słowa brzmiały: "O, jak piękne rzeczy widzę!". Choć jego życie było krótkie, to lilia i książka – tradycyjne atrybuty świętego – do dziś przypominają światu, że czystość intencji i codzienna obowiązkowość są najkrótszą drogą do nieba.

