Święty Jan Gabriel Perboyre: Pierwszy Kanonizowany Męczennik Chin
-
Wspomnienie: 11 września
-
Patron: Misjonarzy, duszpasterzy posługujących w Chinach, wspólnot podziemnych, a także osób prześladowanych za wiarę i zdradzonych przez fałszywych przyjaciół.
- Atrybuty: Tradycyjny chiński strój z epoki Qing, warkocz, lina na szyi, dłoń wsparta na krzyżu, palma męczeństwa oraz znaki wyryte na twarzy.
- Kanonizacja: 2 czerwca 1996 przez papieża Jana Pawła II.
Święty Jan Gabriel Perboyre: Droga z francuskiej wioski na Golgotę Wschodu
W poszukiwaniu głębi i ciche ofiary młodości
Aby w pełni zrozumieć, kim był święty Jan Gabriel Perboyre, musimy przenieść się do niewielkiej francuskiej miejscowości Le Puech, gdzie przyszedł na świat w 1802 roku. Dorastając w rolniczej, niezwykle pobożnej rodzinie, od najmłodszych lat przesiąkał duchem cichej służby i poświęcenia. Kiedy jego młodszy brat Ludwik wyjechał do seminarium Zgromadzenia Misji (założonego przez św. Wincentego a Paulo), Jan Gabriel postanowił mu towarzyszyć, by wspierać go w nauce. Szybko jednak okazało się, że Bóg miał plan również wobec niego.
Zafascynowany ideałami lazarystów, Jan Gabriel sam przyjął święcenia kapłańskie w 1826 roku. Studiując ze skrupulatnością teologię, wyróżniał się nie tylko genialnym umysłem, ale przede wszystkim głęboką pokorą, która zjednywała mu ludzkie serca. Przez kilka lat z ogromnym oddaniem formował nowych kapłanów w seminarium w Paryżu, jednak jego dusza wyrywała się ku znacznie niebezpieczniejszemu zadaniu.
Misyjne marzenie zrodzone z rodzinnej tragedii
Prawdziwe powołanie misyjne świętego Jana Gabriela nabrało ostatecznego kształtu w obliczu osobistego dramatu. Jego umiłowany brat Ludwik, który wyruszył na upragnione misje do Chin, zmarł z wycieńczenia podczas wielomiesięcznego rejsu statkiem i nigdy nie dotarł do celu. Wiadomość ta wstrząsnęła Janem Gabrielem, jednak zamiast rozpaczy, narodziła się w nim żelazna determinacja. Kapłan udał się do swoich przełożonych z żarliwą prośbą, by pozwolono mu zająć miejsce zmarłego brata w Państwie Środka.
W 1835 roku, po wyczerpującej, pięciomiesięcznej podróży morskiej, dotarł do portugalskiego Makau, stanowiącego ówczesną bramę do zamkniętego dla obcokrajowców cesarstwa chińskiego. Tam rozpoczął naukę niezwykle trudnego języka, a także przeszedł pełną asymilację kulturową. Zgolił włosy na przedzie głowy, zapuścił długi warkocz, przywdział chińskie szaty i przyjął imię Dong Wenxue.
Głoszenie Ewangelii w epoce mroku i prześladowań
W ówczesnych Chinach, rządzonych przez dynastię Qing, chrześcijaństwo było surowo zakazane pod karą śmierci. Jan Gabriel, przedarłszy się w głąb lądu do prowincji Henan, a następnie Hubei, funkcjonował niczym duszpasterski partyzant. Przemieszczał się wyłącznie nocami, w przebraniu, by o świcie odprawiać potajemne Msze Święte, spowiadać i nauczać w ukrytych wioskach. Jego apostolska gorliwość była niezrównana – pomimo chronicznego wycieńczenia, nieznajomości miejscowych dialektów i tropikalnych chorób, tchnął nowego ducha w wygłodniałe sakramentów społeczności katolickie.
Niestety, w 1839 roku wybuchły lokalne zamieszki, a władze cesarskie rozpoczęły masowe polowanie na zagranicznych misjonarzy i chrześcijańskich liderów. Zaczęło się zaciskać śmiertelne oblężenie, a wokół francuskiego kapłana narastała atmosfera osaczenia.
Zdrada, tortury i męczeństwo w Wuchangu
We wrześniu 1839 roku dokonał się dramat łudząco przypominający zdradę Judasza w Ogrodzie Oliwnym. Jeden z chrześcijańskich katechumenów, ulegając pokusie zysku, wydał ukrywającego się w górskich lasach misjonarza za trzydzieści taeli srebra. Pojmany kapłan został wtrącony do lochu. Brutalne i bezlitosne męczeństwo świętego Jana Gabriela w Chinach trwało przez okrągły rok. Był przenoszony z więzienia do więzienia, gdzie wielokrotnie poddawano go wymyślnym torturom.
Oprawcy zmuszali go do wydania innych kapłanów oraz do podeptania krucyfiksu. Perboyre, pomimo wyrywanych włosów, miażdżonych stawów i potężnego wyczerpania, odpowiadał niezmiennie: „Prędzej umrę, niż wyprę się mojego Boga”. W akcie ostatecznego upokorzenia, mandaryni kazali wypalić na jego twarzy cztery chińskie znaki oznaczające „głosiciela fałszywej religii”.
11 września 1840 roku w Wuchangu (dzisiejsze Wuhan) zapadł wyrok. Jan Gabriel został wyprowadzony na wzgórze za miastem i przywiązany do szubienicy w kształcie krzyża. Zginął uduszony powrozem. Jego pełna godności i pokoju śmierć wywarła kolosalne wrażenie nawet na pogańskich oprawcach.
Duchowe dziedzictwo dla współczesnego Kościoła
Krew męczennika stała się, jak uczył Tertulian, posiewem nowych chrześcijan. Śmierć francuskiego lazarysty nie zniszczyła chińskiego Kościoła, lecz niesamowicie go umocniła. Zastanawiając się, czego patronem jest święty Jan Gabriel Perboyre w ujęciu współczesnym, widzimy w nim potężnego orędownika wszystkich, którzy cierpią z powodu zdrady najbliższych, borykają się z fałszywymi oskarżeniami lub żyją w systemach totalitarnych, walcząc o wolność sumienia. Pozostaje on niewzruszonym symbolem miłości, która nie cofa się przed najgłębszym mrokiem wrogości.

