baner z cytatem o modlitwie
Pobierz w PDF

Święty Ojciec Pio z Pietrelciny: Tajemnica Stygmatów i Miłosierdzia

Święty Ojciec Pio z Pietrelciny w brązowym habicie kapucyńskim.
  • Wspomnienie: 23 września

  • Patron: Spowiedników, obrony cywilnej we Włoszech, katolickiej młodzieży, wolontariuszy, kobiet w ciąży, osób zmagających się z bólem fizycznym i duchowym oraz uzdrowienia chorych.

  • Atrybuty: Tradycyjny brązowy habit kapucyński, charakterystyczne brązowe półrękawiczki (mitenki) osłaniające dłonie, bandaże na dłoniach i piersi, konfesjonał, różaniec.

  • Kanonizacja: 16 czerwca 2002 roku przez papieża Jana Pawła II.

Życie i duchowe dziedzictwo zakonnika z San Giovanni Rotondo

Dzieciństwo w Pietrelcinie i pierwsze kroki ku wielkiemu powołaniu

25 maja 1887 roku, w miejscowości Pietrelcina na południu Włoch, w ubogiej, ale niezwykle pobożnej rodzinie rolników przyszedł na świat Francesco Forgione. Jego dzieciństwo diametralnie różniło się od życia rówieśników. Zamiast beztroskich zabaw, mały chłopiec wybierał ciszę kościoła, surowe umartwienia i niekończące się modlitwy. Co najbardziej zdumiewające, już jako pięciolatek zaczął doświadczać mistycznych wizji – rozmawiał z aniołem stróżem, widział Jezusa i Maryję, będąc święcie przekonanym, że takie doświadczenia są udziałem każdego człowieka na ziemi.

Jego droga do zakonu wymagała od rodziny ogromnych wyrzeczeń. Ojciec, Grazio Forgione, zmuszony był dwukrotnie emigrować do Stanów Zjednoczonych i Argentyny, aby zarobić na prywatne korepetycje syna, niezbędne do przyjęcia go w szeregi nowicjatu. W 1903 roku, w wieku szesnastu lat, Francesco zrealizował swoje największe marzenie, przekraczając próg klasztoru kapucynów w Morcone i przyjmując imię zakonne Pio.

Droga zakonna i porażająca tajemnica mistycznego krzyża

Początki życia zakonnego obfitowały w nieustanne pasmo cierpień fizycznych. Młodego brata Pio trawiły niewytłumaczalne medycznie gorączki, sięgające niekiedy 48 stopni Celsjusza, które zmuszały przełożonych do odsyłania go do rodzinnego domu dla poratowania zdrowia. Kulminacyjny moment w jego duchowej biografii nastąpił jednak 20 września 1918 roku w San Giovanni Rotondo. Trzydziestojednoletni wówczas kapłan klęczał przed krucyfiksem, oddając się dziękczynieniu po odprawieniu Mszy Świętej.

Z krzyża wyłoniła się tajemnicza, krwawiąca postać, a promienie światła niczym ogniste włócznie przebiły jego dłonie, stopy i bok. Tak powstały dożywotnie, bolesne stygmaty świętego Ojca Pio, które stały się dla niego źródłem największego udręczenia, zarówno fizycznego, jak i psychicznego. Rany krwawiły nieprzerwanie przez pół wieku, nigdy nie ulegając zakażeniu ani procesowi gojenia, a z ich wnętrza wydobywał się intensywny, słodki zapach fiołków i lilii, nazywany przez teologów "wonią świętości". Zjawisko to zszokowało świat i wywołało trwające dekady burzliwe śledztwa prowadzone przez Święte Oficjum, w wyniku których na mistyka nakładano zakazy publicznego sprawowania Eucharystii i spowiadania wiernych. Zakonnik znosił te upokorzenia w absolutnym posłuszeństwie i heroicznym milczeniu.

Konfesjonał jako pole bitwy i dary, które wstrząsnęły światem

Po zdjęciu kościelnych restrykcji, kapucyn spędzał w konfesjonale od dziesięciu do nawet osiemnastu godzin dziennie. Posiadał przerażający, a zarazem zbawienny dar kardiognozy – potrafił bezbłędnie czytać w ludzkich sumieniach. Gdy penitent celowo lub ze wstydu zatajał ciężki grzech, Ojciec Pio stanowczo, czasem nawet w ostrych słowach, wypraszał go z konfesjonału, zmuszając do prawdziwej skruchy. To właśnie ten ojcowski rygoryzm sprawiał, że największe zatwardziałe serca pękały, a do San Giovanni Rotondo napływały rzesze masonów, komunistów i ateistów, którzy wyjeżdżali stamtąd całkowicie odmienieni.

Tradycja klasztorna i dokumentacja medyczna z tamtego okresu opisują niezliczone cuda świętego Ojca Pio z Pietrelciny, które przekraczają granice ludzkiego pojmowania. Fenomen bilokacji (przebywania w dwóch miejscach jednocześnie), lewitacje, proroctwa czy nagłe, medycznie niewyjaśnione uzdrowienia z zaawansowanych nowotworów i ślepoty – wszystko to sprawiało, że świat nauki stawał bezradnie wobec potęgi Bożej łaski. Mimo tych oszałamiających darów, zakonnik z Gargano pozostał człowiekiem niezwykle pokornym, nazywając siebie jedynie „biednym bratem, który się modli”.

Złagodzenie cierpienia i nieprzemijające dzieło miłosierdzia

Mistyk doskonale rozumiał, że cierpienie duchowe nierozerwalnie łączy się z cierpieniem fizycznym, dlatego zapragnął ulżyć chorym również w wymiarze cielesnym. Mimo skrajnego ubóstwa powojennych Włoch, w 1956 roku zrealizował swoje największe marzenie, otwierając w San Giovanni Rotondo Dom Ulgi w Cierpieniu (Casa Sollievo della Sofferenza). Ten nowoczesny szpital, zbudowany wyłącznie z datków ofiarowanych przez wiernych z całego świata, po dziś dzień pozostaje jedną z najwybitniejszych klinik badawczych w Europie.

Zastanawiając się dzisiaj, czego patronem jest święty Pio z Pietrelciny, warto spojrzeć na ogrom jego życiowego dzieła. Zmarły 23 września 1968 roku zakonnik otacza swoją potężną opieką wszystkich zmagających się z bólem, niezrozumieniem i poczuciem całkowitego opuszczenia. Zostawił po sobie nie tylko monumentalny szpital i Grupy Modlitwy działające we wszystkich zakątkach globu, ale przede wszystkim świadectwo bezgranicznej miłości do Chrystusa Ukrzyżowanego.

Czy wiesz, że...

podczas II wojny światowej amerykańscy i brytyjscy piloci stacjonujący we Włoszech wielokrotnie meldowali swoim dowódcom zjawisko, które mroziło krew w żyłach wojskowych? Gdy bombowce alianckie zbliżały się do San Giovanni Rotondo z rozkazem zrównania z ziemią pobliskich składów amunicji, na niebie przed samolotami nagle pojawiał się latający mnich o przenikliwym spojrzeniu. Postać w brązowym habicie rozkładała szeroko zranione ramiona, po czym na pokładach maszyn samoczynnie blokowały się mechanizmy zrzutu bomb, a samoloty wbrew woli pilotów zmieniały kurs. Po wojnie amerykański generał Bernardo Rosini odwiedził klasztor z zamiarem podziękowania za rzekome „zakłócenia pola magnetycznego” i natychmiast rozpoznał w spacerującym Ojcu Pio mnicha, który unosił się w przestworzach, ocalając miasteczko przed zagładą.

🙏

Działamy dzięki Tobie

To miejsce istnieje tylko dzięki ludziom dobrej woli, takim jak Ty. Dołącz do grona Darczyńców.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *