baner z cytatem o modlitwie
Pobierz w PDF

Święty Gwidon z Anderlechtu: Ubogi Pielgrzym i Pokutnik

Święty Gwidon z Anderlechtu w surowym stroju pielgrzyma, opierający się na drewnianej lasce, z psem i wołem u swych stóp na tle strzelistego, gotyckiego kościoła.
  • Wspomnienie: 12 września

  • Patron: Rolników, dzwonników, zakrystianów, kupców, pielgrzymów, zwierząt domowych i roboczych (zwłaszcza koni pociągowych), a także orędownik w czasie epidemii i chorób zakaźnych.

  • Atrybuty: Tradycyjny strój pątnika (peleryna, kapelusz z muszlą), kij pielgrzymi, księga Ewangelii, wół, koń, sakiewka, anioł orzący pole oraz model świątyni.

  • Kanonizacja: Pre-kongregacyjna (kult zatwierdzony przez tradycję i powszechną cześć wiernych).

Zaskakujące koleje losu i duchowa transformacja

Skromne początki i oddana posługa w Laeken

Urodzony około 950 roku w ubogiej, chłopskiej rodzinie Gwidon, od najmłodszych lat doświadczał trudów surowego życia naznaczonego ciężką pracą na roli. Mimo skrajnego niedostatku, wyróżniał się niezwykłą pobożnością i wrodzoną łagodnością. Zamiast uciekać przed swoim losem, uświęcał go. Porzucił rodzinne strony, by przenieść się do pobliskiego Laeken (obecnie dzielnicy Brukseli), gdzie objął skromną funkcję kościelnego, a zarazem zakrystianina i dzwonnika w tamtejszej kaplicy Najświętszej Maryi Panny.

Jego codzienne obowiązki obejmowały utrzymywanie czystości w świątyni, dbanie o szaty liturgiczne oraz opiekę nad ołtarzem. Praca ta, choć przez wielu postrzegana jako mało warta, dla Gwidona stanowiła zaszczyt. Zarobione grosze w większości rozdawał żebrakom i włóczęgom, samemu zadowalając się absolutnym minimum niezbędnym do przetrwania. Był wcieleniem ewangelicznego ubóstwa, zyskując ogromny szacunek lokalnej społeczności za swoją bezkompromisową postawę i czystość serca.

Niefortunna inwestycja kupiecka i utrata zaufania do świata

Zgłębiając szczegółowy życiorys świętego Gwidona z Anderlechtu, docieramy do momentu, który stał się największym punktem zwrotnym i próbą jego wiary. Znany ze swego miłosierdzia, Gwidon nieustannie ubolewał nad tym, że jego skromne środki nie pozwalają mu nakarmić wszystkich potrzebujących. Tę szlachetną słabość wykorzystał pewien brukselski kupiec, który namówił go do zainwestowania całych oszczędności w przedsięwzięcie handlowe. Plan wydawał się bez skazy: szybki zysk z morskiego handlu miał zostać w całości przeznaczony na pomoc biednym i rozbudowę przytułków.

Gwidon porzucił bezpieczną przystań w Laeken i wyruszył w podróż handlową. Niestety, statek kupiecki, którym płynął wraz z towarami, zatonął w ujściu rzeki Senne, a całe zainwestowane mienie przepadło w morskich odmętach. Gwidon, ocaliwszy zaledwie własne życie, potraktował tę katastrofę nie jako pech, lecz jako wyraźny znak od Boga i surową karę za pychę. Zrozumiał, że uległ pokusie chciwości ukrytej pod płaszczykiem dobroczynności, porzucając swoje prawdziwe powołanie – cichą i pokorną służbę w cieniu ołtarza.

Droga oczyszczenia, czyli wielka piesza wyprawa do Ziemi Świętej

Zdruzgotany własną naiwnością Gwidon zdecydował się na podjęcie radykalnej formy zadośćuczynienia. W tamtych czasach jedną z najcięższych form pokuty była peregrinatio pro Christo – dobrowolne wygnanie i tułaczka. Rozpoczęła się heroiczna, trwająca siedem lat pielgrzymka świętego Gwidona z Anderlechtu, która zaprowadziła go boso przez Alpy aż do Rzymu, a ostatecznie do samej Jerozolimy. W średniowieczu taka wyprawa oznaczała codzienne ocieranie się o śmierć z rąk zbójców, zmaganie się z głodem, morderczym klimatem i śmiertelnymi chorobami.

W Ziemi Świętej, wyczerpany pątnik służył w szpitalach, niosąc ulgę krzyżowcom i miejscowej ludności. Tam też spotkał umierającego dziekana z Anderlechtu, Wondulfa. Kapłan powierzył mu swój pierścień i polecił przekazać go swoim bliskim w Brabancji jako dowód śmierci. Gwidon przyjął to zadanie jako znak, że jego pokuta dobiegła końca, i wyruszył w długą, wycieńczającą drogę powrotną do ojczyzny, niosąc ze sobą błogosławieństwo z Grobu Pańskiego.

Powrót do ojczyzny i monumentalny rozkwit kultu w Europie

Osłabiony wieloletnimi trudami i wyniszczony chorobą pątnik dotarł do Anderlechtu jesienią 1012 roku. Przyjęto go tam pod dach szpitala dla ubogich, gdzie wkrótce zmarł 12 września tego samego roku. Został pochowany w nieoznaczonym, ubogim grobie na miejscowym cmentarzu, a pamięć o nim zaczęła zacierać się w ludzkiej świadomości. Bóg jednak nie zapomniał o swoim słudze. Zaledwie kilka lat później przy jego grobie zaczęły dziać się spektakularne cuda, a dynamicznie rozwijający się kult świętego Gwidona z Anderlechtu przyciągnął do Brabancji tłumy wiernych z całej zachodniej Europy.

Nad jego relikwiami wzniesiono wspaniałą kolegiatę pw. św. Piotra i św. Gwidona (Collagiale Saint-Pierre-et-Saint-Guidon). Kiedy współcześni katolicy zastanawiają się, czego patronem jest święty Gwidon z Anderlechtu, rzadko zdają sobie sprawę, jak wszechstronnym był on orędownikiem w średniowieczu. Do jego sanktuarium przybywali rolnicy proszący o urodzaj, rzemieślnicy, chorzy na czerwonkę, a także właściciele zwierząt domowych, szukając błogosławieństwa i ochrony przed pomorem inwentarza. Jego dziedzictwo to potężny głos przypominający, że droga na ołtarze wiedzie przez uświadomienie sobie własnych błędów i bezwarunkowe zaufanie Bożej opatrzności.

Czy wiesz, że...

odkrycie relikwii świętego Gwidona wiąże się z niesamowitą legendą dotyczącą zwierząt, co ostatecznie przypieczętowało jego tytuł patrona zwierząt pociągowych? Według średniowiecznych przekazów, zapomniany grób pątnika został odkryty, gdy przez miejscowy cmentarz przejeżdżał pewien zamożny powoźnik. Nagle jego silny koń pociągowy stanął dęba i za nic w świecie nie chciał postawić kopyta na jednym ze wzgórków, klękając wręcz przed nim na przednie nogi. Gdy rozkopano to miejsce, natrafiono na nienaruszone ciało Gwidona. Od tamtego czasu co roku w Anderlechcie odbywa się tradycyjna procesja z końmi i błogosławieństwo zwierząt roboczych, która przetrwała aż do naszych czasów.

🙏

Działamy dzięki Tobie

To miejsce istnieje tylko dzięki ludziom dobrej woli, takim jak Ty. Dołącz do grona Darczyńców.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *