Święty Piotr Klawer: Apostoł Niewolników i Obrońca Godności
-
Wspomnienie: 9 września
-
Patron: Kolumbii, misji wśród ludności afrykańskiej, misjonarzy katolickich, obrońców praw człowieka, Afroamerykanów oraz osób zmagających się z dyskryminacją rasową.
- Atrybuty: Krucyfiks, naczynie z wodą chrzcielną, stuła, statek niewolniczy oraz klęczący u jego stóp czarnoskóry niewolnik.
- Kanonizacja: 15 stycznia 1888 roku przez papieża Leona XIII.
Złota klatka Europy i wołanie Nowego Świata: Niezwykła droga hiszpańskiego jezuity
Młodość i przełomowe spotkanie na Majorce
Święty Piotr Klawer urodził się 26 czerwca 1580 roku w katalońskiej miejscowości Verdú, w zamożnej rodzinie rolniczej. Obdarzony bystrym umysłem, w wieku dwudziestu lat postanowił wstąpić do nowicjatu Towarzystwa Jezusowego. Wkrótce przełożeni skierowali bystrego kleryka na studia filozoficzne do kolegium w Palma de Mallorca.
To właśnie tam zaszło wydarzenie, które bezpowrotnie zdeterminowało jego losy. Młody Piotr spotkał w klasztorze sędziwego, niezwykle skromnego furtiana – brata Alfonsa Rodrigueza (późniejszego świętego). Ten prosty zakonnik, obdarzony niezwykłą intuicją mistyczną, podczas długich, wieczornych rozmów zaszczepił w studencie pragnienie wyruszenia do Ameryki Południowej. Powtarzał mu nieustannie, że czeka na niego wielkie żniwo dusz w koloniach, gdzie tysiące ludzi ginie bez znajomości Ewangelii i elementarnej miłości.
Przeprawa przez ocean i mroczne realia Cartageny
Słowa furtiana rozpaliły serce młodego jezuity. W 1610 roku Piotr wyruszył statkiem do Nowego Świata, docierając w końcu do Cartageny (w dzisiejszej Kolumbii) – jednego z największych i najważniejszych miast portowych ówczesnego imperium hiszpańskiego. Cartagena była również głównym rynkiem przerzutowym dla niewolników porywanych z zachodnich wybrzeży Afryki. Hiszpański kapłan szybko zderzył się z brutalną rzeczywistością, w której ludzie byli traktowani gorzej niż zwierzęta pociągowe.
Podczas swoich ślubów zakonnych w 1622 roku dopisał własną krwią na dokumencie znamienne słowa: Petrus Claver, aethiopum semper servus (Piotr Klawer, niewolnik Afrykanów na zawsze). Od tej pory jego całe życie stało się służbą na rzecz tych, którym odebrano wszystko.
Sługa najuboższych – duszpasterska rewolucja w portach
Wymagające misje świętego Piotra Klawera w Kolumbii radykalnie różniły się od klasycznej posługi w kościołach. Za każdym razem, gdy w porcie w Cartagenie cumował statek z niewolnikami, jezuita zjawiał się na nabrzeżu z naręczem owoców, chlebem, cytrynami, tytoniem i lekarstwami. Warunki pod pokładami tych statków urągały wszelkim standardom – ludzie podróżowali w straszliwym ścisku, w ciemnościach, pośród odchodów, chorób i smrodu.
Piotr wchodził w ten mrok jako pierwszy. Przytulał umierających, przemywał ropiejące rany, karmił wygłodniałych. Działał w asyście grupy wyszkolonych przez siebie tłumaczy, by w narzeczach afrykańskich mówić nieszczęśnikom o Bogu, który ich kocha i na nich czeka. Rozdawał im miedziane medaliki, uczył znaku krzyża i udzielał sakramentu chrztu, traktując z szacunkiem przynależnym dzieciom Bożym. Jak wkrótce pokazała historia, znany z bezkompromisowej postawy apostoł niewolników naraził się wielu zamożnym plantatorom, którzy nie mogli znieść, że kapłan traktuje czarnoskórych jako braci.
Ostatnie lata i potężne dziedzictwo obrońcy godności
Czterdzieści lat tytanicznej pracy w upale, wśród najcięższych chorób zakaźnych, doprowadziło organizm misjonarza do skrajnego wyczerpania. Ostatnie cztery lata życia Piotr Klawer spędził niemal całkowicie sparaliżowany w swojej celi, często zaniedbywany i zapomniany przez współbraci i służących. Znosił ten czas z heroiczną cierpliwością, pogrążony w głębokiej modlitwie. Zmarł w osamotnieniu 8 września 1654 roku. Dopiero po jego śmierci miasto zorientowało się, kogo straciło – tłumy mieszkańców Cartageny rzuciły się, by oddać mu cześć.
Odkrywając dziś, czego patronem jest święty Piotr Klawer, musimy spojrzeć na niego przez pryzmat współczesnych wyzwań. Opiekuje się on wszystkimi, którzy padają ofiarą dyskryminacji, rasizmu i łamania praw pracowniczych. Jego postawa uczy Kościół i świat, że granice miłosierdzia nie istnieją, a prawdziwa świętość wymaga odrzucenia społecznych uprzedzeń.
